Nowy Rok w Kopcu rozpoczął się niepokojącym incydentem – policjanci z Opatowa interweniowali w sprawie kolejnej próby podpalenia w tej niewielkiej miejscowości. Sprawa nabrała szczególnego rozgłosu, gdy okazało się, że to już czwarty atak na lokalne zabudowania w przeciągu kilku tygodni. Mieszkańcy poczuli ulgę, gdy funkcjonariusze ogłosili zatrzymanie podejrzanego, ale równocześnie pojawiły się pytania o motywy i konsekwencje serii niebezpiecznych zdarzeń.
jakie były okoliczności ostatniego podpalenia?
1 stycznia policja została powiadomiona o ogniu, który pojawił się na terenie posesji w Kopcu. Ogień objął pozostałości drewnianego domu, wcześniej już strawionego przez płomienie. Na miejsce natychmiast udali się funkcjonariusze, którzy rozpoczęli zabezpieczanie terenu i zbieranie śladów.
W toku czynności śledczych uwagę zwróciły świeże ślady obuwia prowadzące do pobliskich zabudowań. Po krótkim rozpoznaniu podejrzenia padły na jednego z mieszkańców wioski – 27-latka, który już wcześniej pojawiał się w kontekście podpaleń w okolicy.
przełomowe znalezisko podczas przeszukania
Śledztwo nabrało tempa, gdy w domu podejrzanego natrafiono na istotny dowód. W piecu znajdowały się resztki butów – a jeden z fragmentów podeszwy dokładnie odpowiadał odciskom odnalezionym na miejscu podpalenia. To był klucz do rozwiązania sprawy i powiązania sprawcy z miejscem przestępstwa.
Dalsze oględziny potwierdziły intencję zatarcia śladów – mężczyzna próbował spalić obuwie, by uniemożliwić identyfikację. Policjanci nie mieli wątpliwości, że mają do czynienia z osobą odpowiedzialną za całą serię podpaleń, które przez ostatni miesiąc wywoływały niepokój wśród lokalnej społeczności.
ciąg zdarzeń: podpalenia w kopcu
Seria podpaleń, której finał rozegrał się w Nowy Rok, rozpoczęła się pod koniec listopada. Pierwsze zgłoszenie pojawiło się 25 listopada, kiedy płomienie ogarnęły stóg słomy na polu. Właściciel oszacował straty na około 4500 zł. W następnych tygodniach doszło do kolejnych incydentów, a sprawca konsekwentnie wybierał drewniane budynki lub niezamieszkałe posesje.
Noc z 7 na 8 grudnia przyniosła pożar częściowo zamieszkanej drewnianej chałupy. W wyniku akcji gaśniczej uniknięto tragedii, jednak zniszczenia wyceniono na 10 tysięcy złotych. Mimo iż w budynku przebywali ludzie, żaden z domowników nie odniósł poważniejszych obrażeń.
reakcja mieszkańców i kolejne incydenty
Atmosfera niepewności udzielała się w całej wsi. 21 grudnia pojawiło się kolejne zgłoszenie – tym razem ogień strawił fragment niezamieszkanego obiektu. Dzięki szybkiej interwencji właściciela, zagrożenie udało się ograniczyć.
Do najbardziej dramatycznej sytuacji doszło przy ostatnim zdarzeniu, gdy płomienie ogarnęły szopę znajdującą się tuż przy domu 70-letniego mężczyzny. Szybka reakcja sąsiada, który wezwał służby ratunkowe, prawdopodobnie zapobiegła rozprzestrzenieniu się pożaru na zabudowania mieszkalne.
przyczyny działania i konsekwencje prawne
Po zatrzymaniu 27-latek został przesłuchany przez śledczych. Przyznał się do wszystkich podpaleń, tłumacząc swoje czyny problemami osobistymi, głównie emocjami po rozstaniu z partnerką. Jak wyjawił, podpalenia były dla niego formą odreagowania stresu oraz gniewu.
Zebrane dowody i przyznanie się do winy pozwoliły na postawienie mężczyźnie zarzutów – grozi mu kara do 5 lat więzienia. Policja zapowiada kontynuowanie działań zapobiegawczych oraz wzmocnienie patroli w regionie, by mieszkańcy Kopca mogli poczuć się bezpieczniej.
Proces sądowy ruszy niebawem, a sprawa już teraz jest szeroko komentowana jako przestroga przed lekceważeniem emocjonalnych kryzysów oraz ich potencjalnie niebezpiecznymi skutkami dla społeczności lokalnej.
Źródło: Policja Świętokrzyska
