Chociaż zimowe krajobrazy przyciągają amatorów spacerów po zamarzniętych jeziorach i stawach, niespodziewane zagrożenia czyhają tuż pod lodem. Ostatnie wydarzenia w Sielpi przypominają, jak łatwo moment nieuwagi może zamienić się w niebezpieczną walkę o życie. Gdy 46-letnia mieszkanka Sielpi wpadła pod lód, tylko szybka reakcja i zimna krew pozwoliły jej wydostać się na brzeg, zanim przybyli ratownicy. Tym razem skończyło się bez obrażeń, ale nie zawsze los bywa tak łaskawy. Dlatego warto wiedzieć, jak rozpoznać zagrożenie i reagować, gdy dojdzie do wypadku na lodzie.
Kiedy lód jest bezpieczny i jak to sprawdzić?
Zanim ktokolwiek zdecyduje się wejść na zamarzniętą taflę, powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. Grubość lodu nie zawsze odpowiada naszym oczekiwaniom, zwłaszcza przy zmiennej pogodzie. Najwięcej ryzyka wiąże się z wejściem na zamarznięte rzeki lub miejsca o silnym przepływie wody — prądy sprawiają, że pokrywa lodowa jest tam szczególnie cienka i zdradliwa. Zaleca się sprawdzanie grubości lodu patykiem lub innym narzędziem przed każdym krokiem. Bezpieczny lód powinien mieć co najmniej 10 centymetrów grubości, a w przypadku grup – nawet więcej. Lekkomyślność, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, niestety co roku prowadzi do dramatów.
Co robić, gdy lód się załamie?
Wpadnięcie do lodowatej wody to szok dla organizmu, ale panika tylko pogarsza sytuację. Ważne jest, by natychmiast rozłożyć ciało na powierzchni wody. Należy ułożyć się jak najpłaszciej i próbować czołgać w kierunku skąd się przyszło — tam lód był już wytrzymany. Rozłożenie ciężaru na większej powierzchni może ułatwić powrót na twardszy lód. Kluczowe jest zachowanie spokoju oraz oszczędzanie energii. Wołaj o pomoc, ale nie próbuj gwałtownie podciągać się na krawędzi przerębla — lód wokół może być bardzo słaby.
Jak bezpiecznie pomagać tonącemu?
Widząc wypadek na lodzie, naturalnym odruchem jest ruszenie na pomoc. Jednak szybkie bieganie po niepewnej powierzchni może tylko pogorszyć sytuację. Bardziej skuteczne i bezpieczne jest czołganie się w kierunku osoby w wodzie, rozkładając ciężar ciała na możliwie największej powierzchni. Warto wykorzystać wszystko, co wydłuża zasięg rąk — szalik, gałąź, deskę, kij. Zawsze należy zachować dystans od krawędzi przerębla, podając poszkodowanemu koniec przedmiotu do chwycenia. Jeśli nie ma możliwości udzielenia pomocy bez narażania własnego zdrowia, najlepiej natychmiast zadzwonić pod numer alarmowy i czekać na służby ratunkowe.
Ogrzanie i pierwsza pomoc po wyciągnięciu z wody
Wydostanie osoby z lodowatej wody to dopiero początek ratunku. Osoba taka bardzo szybko traci ciepło, dlatego konieczne jest natychmiastowe zabezpieczenie jej przed wychłodzeniem. Należy zdjąć mokre ubrania, okryć poszkodowanego suchym kocem lub odzieżą i przenieść do ciepłego pomieszczenia. Zdecydowanie nie wolno polewać ciała gorącą wodą — grozi to wstrząsem termicznym. Zamiast tego można podać ciepły napój, najlepiej bez kofeiny i alkoholu. Nawet jeśli osoba wydaje się być w dobrej kondycji, kontakt z lodowatą wodą zawsze wymaga konsultacji medycznej.
Jak uniknąć tragedii – praktyczne rady dla mieszkańców
Fatalne skutki wypadków na lodzie można ograniczyć, zachowując kilka prostych zasad. Przede wszystkim warto korzystać jedynie z lodowisk przygotowanych i nadzorowanych przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Nie należy wchodzić na lód w pojedynkę ani pozwalać dzieciom bawić się bez opieki dorosłych. Regularne przypominanie sobie i bliskim zasad udzielania pierwszej pomocy — w tym znajomość lokalnych numerów alarmowych — może uratować życie.
Każda zima przynosi nowe wyzwania, ale odpowiedzialność i świadomość zagrożeń to najskuteczniejsza ochrona przed tragedią. Mieszkańcy powinni pamiętać, że nawet krótka zabawa na lodzie niesie ryzyko — warto zadbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale także zwrócić uwagę na innych. Odpowiedzialność na lodzie to troska o siebie, bliskich i całą lokalną społeczność.
Źródło: Policja Świętokrzyska
